Posty

Wyświetlam posty z etykietą Życie po życiu - czyli jak przetrwać po rostaniu...

Tak zwyczajnie nie czuć, nie myśleć, nie pamiętać...

Jak to jest - nie czuć, nie myśleć, nie pamiętać... Jak to jest obudzić się rano i tak po prostu poczuć - to już minęło ... to już nie boli... nie ma żalu... nie ma nic... nie ma go... Pijesz pierwszy kubek kawy tego poranka i zastanawiasz się - czy to naprawdę możliwe? Ale tak, to możliwe. Już nie ma tego uczucia we mnie. Trochę dziwnie ... przynajmniej na początku:) Trzeba się oswoić z tą myślą. Idziesz do pracy i nic, wieczorem też nic. I wtedy powoli dociera do ciebie - nie ma go już więcej w moim sercu. Prawdziwe jest to powiedzenie - "czas jest najlepszym lekarstwem". Długo czekałam z tym wpisem, aby mieć pewność, pewność, że to się naprawdę stało. I to nie jest tak, że poznałam kogoś innego, kto uleczył moje zranione serce...

Anty poradnik porozstaniowy

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić prosty poradnik, co trzeba zrobić - czego nie robić - a co i tak się zrobi samo po rozstaniu. I. Rozstanie faza pierwsza - niedowierzanie, złudna nadzieja... Ah on pewnie zaraz napisze. Wcale tak nie myśli. On wróci - przecież tak bardzo mnie kocha. Bzdury. Nie kocha i nie wróci. Faza pierwsza to czas kiedy intensywnie się łudzimy. Telefon komórkowy jest naszym nieodzownym najwierniejszym towarzyszem. Dyżurowanie przy komórce i gapienie się w pusty ekran staje się wręcz naszym hobby. Cóż on nie napisał i nie napisze - tak już jest i będzie. Niestety proces oswojenia się z tą myślą jest zawsze bardzo czasochłonny i może trwać nawet do kilku miesięcy.

W imię kobiecej godności

Pamiętam, że pierwsze dni po rozstaniu były jak zły sen. Do tej pory nie wiem jak funkcjonowałam. Wszystko robiłam automatycznie, wstawałam, myłam zęby, piłam kawę i szłam do pracy. Po pracy wracałam do domu, uśmiechałam się do ludzi, odpowiadałam na pytania. Niby wszystko było normalnie. Nawet przez chwilę myślałam, że to sen, że ja go wcale nie znałam, że nigdy go nie było w moim życiu. Najtrudniej jest zrozumieć "dlaczego", dlaczego człowiek, który obiecuje ci wszystko nagle zostawia cię z niczym.

a choćby z gwinta!

A choćby z gwinta - bo od tego się zwykle zaczyna:) i żadna nie zaprzeczy, że butelka wina po rozstaniu, nie po kopnięciu w tyłek - to najlepszy przyjaciel kobiety. A następnego dnia jak idę do pracy ukrywając przekrwione oczy pod ciemnymi okularami, a zatroskani koledzy pytają, oh biedactwo tak starsznie płakałaś? mogę z dumą odpowiedzieć: Nie, cholera jasna, piłam do rana z 3 typami w barze. I jestem wk.. i jestem na kacu!!! Oni nie muszą wiedzieć, że płakać będziesz później, kiedy informacja, że to już koniec dotrze z mózgu do serca. I płakać będziesz jeszcze bardzo bardzo długo, czasem w nocy przed zasnięciem, czasem spontanicznie w dzień, czasem tydzień lub dwa nie, a potem znowu.

łubu dubu z niebieskiego obłoczka

Łubu dubu z niebieskiego obłoczka na łeb na szyję - tzw. twarde lądowanie. Mówi się, że kot zawsze spada na cztery łapy. Szkoda, że tak samo nie dzieje się z babą zostawioną przez faceta. My zazwyczaj lądujemy na betonie rozplaszczone jak żaba. A wszystko przez ten efekt "Jajka niespodzianki" - oni nas biorą zawsze z zaskoczenia:) mówi się kobieca intuicja, serca nie da się oszukać... bzdury!!! Intuicję można uśpić, a serce uciszyć...