Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 3 lutego 2015

As Mieczy - Królestwo ładu i porządku

Stary rok pożegnałam z wiarą i nadzieją na nowe, lepsze jutro:) Pełna entuzjazmu robiłam plany na najbliższe miesiące.
Pierwszy stycznia powitał mnie Asem Mieczy. Jego energia była jak chłodny powiew mroźnego zimowego poranka. Poczułam się jakby mnie ktoś zaczarował przez te kilka godzin snu. Zniknęła motywacja, prysnął entuzjazm. Byłam już tylko ja sama ze swoimi rozterkami i Asem Mieczy.

Cały świat zdawał się wyglądać jak na tym tarotowym obrazku. Mroźne powietrze, oszronione skwery, zakapturzeni przechodnie i szare śniegowe chmury unoszące się ponad głowami.
I ta przygnębiająca myśl, że wciąż tak daleko do wiosny.
Przyglądając się ludziom, miało się wrażenie, że wtapiają się oni w to szare tło za oknami. Ubierają swoje grube kurtki i szaliki i idą gdzieś dalej, nie patrząc przed siebie, zajęci własnymi sprawami.
Zniknął na raz uśmiech, zniknęła radość, a w ich miejsce pojawiło się zobojętnienie, tak jakby As Mieczy zagościł w sercach wielu ludzi.


Grudzień, choć również chłodny i zimowy, jest jednakże dosyć gorącym miesiącem. Zabiegani, zestresowani planujemy prezenty, świąteczne dni, Sylwestra. Rozpamiętujemy mijający rok, wspominamy poprzednie Boże Narodzenie. Dla wielu z nas święta, to bardzo wyjątkowy okres w roku, w życiu. Konfrontujemy się wtedy z naszym życiem, próbujemy wybaczyć sobie i innym, jesteśmy na krótką chwilę pełni nadziei i tacy trochę naiwni.
W magiczną sylwestrową noc zamykamy oczy i po cichu wypowiadamy nasze pragnienia. Chcemy na zawsze zatrzymać tę chwilę. Przez świąteczny czas karmieni filmami o wigilijnym cudzie, historiach pełnych magii i spotach reklamowych pełnych serdecznych i szczęśliwych ludzi, my też chcemy przeżyć naszą bajkę. Zamykamy oczy z nadzieją, że nasze życie w jakiś cudowny sposób się zmieni. Znikną kłopoty w pracy, problemy w małżeństwie, odezwie się ta długo wyczekiwana przez nas osoba, lub obudzimy się obok przystojnego bruneta:)
Ale w ten styczniowy poranek otwieramy oczy i z rozczarowaniem stwierdzamy, że na wigilijny cud będziemy musieli poczekać znowu do następnego roku. Gdzieś tam w środku rodzi się w nas irytacja i chcąc nie chcąc musimy wrócić do rzeczywistości. Spakować choinkę i bombki do piwnicy, bo już tylko zagraca nam mieszkanie, zrzucić świąteczne kilogramy i zacisnąć domowy budżet, bo święta trochę uszczupliły naszą kieszeń.

Co wniosła ta karta do mojego życia.
Gdzieś w tym styczniu poczułam się bardziej roztropna i tak na raz dorosła... Koniec z dziecinadą i tym wiecznym roztrzepaniem... Rozpoczynając nową pracę miałam tylko jedno na uwadze - nie popełnić już więcej tego samego błędu. Wyjeżdżając do Niemiec mówiłam do siebie - Teraz zaczynamy wszystko od początku. Tutaj nikt nas nie zna. To jest nasza biała karta, nowa szansa.
Teraz jestem zdania, że możemy wyjechać na drugi koniec świata i tysiąc razy zaczynać wszystko od zera. Ale nigdy nie uciekniemy przed sobą samym. Tak długo, dopóki nie pokonamy swoich własnych demonów, nie uda nam się też zmienić naszego życia. Cóż z tego, że zmienię pracę i środowisko, jeżeli nadal będę cierpiała na niską samoocenę. Jeżeli moje leki i niepewność siebie weźmie znowu górę nad rozsądkiem, to wiadomo, że i w nowej pracy zostanę złożona do tej samej szufladki, co wcześniej.

As Mieczy z mojego punktu widzenia

Czas: zima, miesiące styczeń/ luty
Jest mi wiadome, że astronomicznie karty z rodziny Mieczy przypisane są miesiącom jesiennym. Ale każda wróżka powinna też słuchać swojej intuicji.
As Mieczy niesie jak dla mnie silna energię jedynki. Styczeń jako pierwszy miesiąc w roku. Nowy początek. To czas, kiedy wielu z nas rozpoczyna nowe projekty. A As Mieczy sprzyja nowym przedsięwzięciom.
As Mieczy to krystaliczna siła. On obnaża wszelką iluzję. Jest posłańcem prawdy. Dzięki jego energii stajemy tak realistyczni i pragmatyczni, jakby ktoś zamroził nam serce, a nasz krwiobieg podłączył do mózgu. As Mieczy wnosi w nasze życie mroźne powiew rozsądku. Dlatego kojarzy mi się tak silnie z zimowym krajobrazem w pierwszych dwóch miesiącach zimy. Kiedy cała przyroda skuta mrozem, wydaje być się uśpiona.

Praca: Królestwo ładu i porządku. Tak jak w tytule. Tutaj nie ma miejsca na uściski i wymianę serdeczności. Liczy się praca i tylko praca. Koncentracja na obowiązkach, nie błądzimy gdzieś tam w obłokach. Jeśli nawet pracujemy w większym zespole, to każdy jest odpowiedzialny za coś innego i osobno rozliczany ze swoich obowiązków. Mamy uczucie, że choć nawet pracujemy w grupie, to i tak każda osoba pracuje samodzielnie.
As Mieczy to również nagroda. A więc za swoją pracę otrzymamy pochwałę, otworzą nam się nowe drzwi i możliwości. Dlaczego? Bo myślimy. A myśląc koncentrujemy się bardziej na naszej pracy i przez to popełniamy mniej błędów. As Mieczy jako energia jedynki daje nam możliwość wyjścia przed szereg, pokazania się z lepszej strony. Jak już napisałam wcześniej, każdy pracuje samodzielnie, a więc w ten sposób jest bardziej widoczny. Dlatego możemy być też pewni, że w tym Asie Mieczy będziemy tez oceniani. Ale oceniani fachowo. Żadne prywaty nie będą miały wpływu na wynik końcowy.
jeśli atmosfera - to raczej koleżeńska. As Mieczy pokazuje się tutaj jako miejsce pracy, gdzie ludzie ze sobą pracują, ale się nie spoufalają. A więc o jakiś serdecznościach i wspólnych wypadach na piwo po godzinach raczej nie liczmy.
Nasze nastawienie również będzie szło w kierunku - przyjść, zrobić swoje i pójść do domu.

Miłość/ partnerstwo/ relacje z otoczeniem - dla osób samotnych nie wróży As Mieczy miłości na śmierć i życie. Raczej nadal pozostaniemy w stanie wolnym.  Na pewno nie wyruszymy na poszukiwania nowego partnera. Nasze serce osiągając temperaturę około zera sprawi, że kochliwi raczej nie będziemy. Bezlitośnie rozprawimy się z dawnymi miłostkami, wrzucając wszystko do jednego worka z napisem: "Przeszłość". Może być również tak, że to właśnie As Mieczy zażąda od nas rozrachunku z naszym życiem emocjonalnym i otworzy wiele zamkniętych już drzwi. Cóż, dobre w tym jest to, że po wielu latach będziemy mogli "na trzeźwo" przeanalizować decyzje naszego serca. Dobrze wiemy, że serce i emocje są często niezbyt dobrym doradcą. As Mieczy jest wtedy głosem naszej podświadomości, który pozwoli nam spojrzeć inaczej na przeszłość i wiele zrozumieć.

Inaczej mają się sprawy z kontaktami z otoczeniem. Energia Asa Mieczy może w dość w brutalny sposób przypomnieć nam o naszej samotności. Możemy poczuć się sami jak palec, nawet jeśli dotąd lubiliśmy swoją samotność. Będziemy chcieli do ludzi. Może przyjść też ochota na odnowienie paru relacji. Ale As Mieczy tutaj też dokona chłodnej weryfikacji, z kim warto jest kontynuować dalszą znajomość.

Na bazie świadomości - As Mieczy sprawi, że chłodnym okiem będziemy się przyglądać naszemu życiu. As Mieczy to walka ze swoimi słabościami, z niepewnością i wewnętrznymi rozterkami. As Mieczy może sprawić, że staniemy się bardziej krytyczni wobec siebie, będziemy stawiali sobie bardzo wysoka poprzeczkę i surowo rozliczali siebie samych ze wszystkich potknięć i chybień. As Mieczy to nie jest energia dla mięczaków. On bezpośrednio wytknie nam prosto w oczy wszystkie nasze wady, błędy i słabości. As Mieczy to taki bat naszego własnego sumienia. Trudno z nim żyć. Czasem jest tak, że czujemy się wypompowani energetycznie, wyssani z motywacji. Pragniemy jedynie świętego spokoju. A As Mieczy nam nie pozwala. On krzyczy gdzieś z tam z głębi - ty leniu. Masz być silny, a jesteś miękki.
Dla ludzi przedsiębiorczych, zawsze kierujących się rozsądkiem, dla wszystkich ścisłych umysłów i naukowców - As Mieczy jest zapewne inspiracją i pozytywnym kopem do działania. Kiedy jednak jesteśmy w gorszej formie karta ta ujawnia naszą słabą naturę i szorstko obchodzi się z emocjami, nie pozostawiając na nas suchej nitki.

 

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa interpretacja. Zgadzam się z nią, ale As to zawsze As i warto go mieć po swojej stronie. Dla mnie jest to początek - tak jak napisałaś, ale początek mający jakiś problem... Pozdrawiam. Kaja

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za spostrzeżenia:)
    A co powiesz na taki początek, kiedy nie wszystko idzie po naszej myśli i po prostu musimy się zmierzyć z rzeczywistością...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń