Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 18 stycznia 2015

Ślady na piasku

Delektując się kawą o smaku migdałowym, o kuszącej nazwie "wieczór w Wenecji" oddaje w Wasze ręce mój nowy wpis.
Czy mieliście już tak kiedyś, że czyjeś słowa zmieniły wasze życie? Nieważne, czy był to jakiś cytat, czy zdanie wyrwane z kontekstu, słowa piosenki lub wiersz. Słowa mają ogromną potęgę. Raz są dla nas inspiracją i kształtują naszą życiową drogę. A raz wypowiedziane bez zastanowienia stają się przekleństwem, co rujnuje nasze życie.

Historii, która wam zaraz przedstawię szukałam przeszło dwa lata. Bez skutku. Skrawki opowieści krążyły po głowie, ale niestety nie potrafiłam nigdzie ich odnaleźć, w żadnej książce, zbiorach cytatów i aforyzmów. Aż tu nagle wczoraj, gdy szukałam w internecie pewnego rozkładu, trafiłam przypadkiem na blog Pani Grażyny Krygier (również pisze o Tarocie). A tam, o cudzie, był mój wytęskniony, zapomniany wiersz.


Dwa lata temu zima w Monachium była bardzo długa. Wydawała się nie mieć końca. Stałam wtedy przed dosyć ryzykowną decyzją, która miała to bardzo zmienić moje życie. Przez przypadek przechodziłam obok małej księgarni ezoterycznej, gdzie zawsze w czwartki pewna starsza dama stawiała karty Tarota. Nie jest najważniejsze, czy odpowiedziała ona wtedy na moje pytanie. Ale widząc jak się miotam, aby dodać mi otuchy, opowiedziała mi piękną historię o Aniele Stróżu, który zawsze nam towarzyszy, który nas ochrania i strzeże. Może nie zawsze jesteśmy zadowoleni z naszego życia, często trudno jest nam zrozumieć wyroki boskie. Pytamy się często - dlaczego ja? Widzimy u innych same sukcesy, a nasze życie przypomina pasmo niepowodzeń i wspinania się na szczyt stromą, kamienną ścieżką. Często wątpimy, smutniejemy, tracimy nadzieję, a nawet się poddajemy. Wydaje się nam, że na tym bożym świecie jesteśmy tak zupełnie sami. Pytamy wtedy z drwiną: Gdzie jesteś teraz Boże? Czy nie widzisz jak cierpię? Czy nie słyszysz jak  Ciebie wołam?

Z biegiem lat, jak dorastamy, przestajemy słuchać naszego serca. Zapominamy o naszym Aniele Stróżu z tego obrazka zawieszonego nad dziecinnym łóżeczkiem. Wyruszamy w świat myśląc dumnie, że jesteśmy sobie sami sterem, żeglarzem, okrętem. Czasem dopada nas melancholia i wtedy niespodziewanie odczuwamy pustkę. Przypominamy sobie wtedy ten obrazek Anioła Stróża z dziecięcych lat i szukamy pamięcią, kiedy ostatni raz czuliśmy jego obecność... Dawno, dawno temu... Zarzucamy mu w złości, że nas opuścił. Śmiemy twierdzić cynicznie, że może nawet wcale go nie było, że anioły to tylko bajki opowiadane nam przez nasze babcie. Widzimy tylko jedno, że w najtrudniejszych momentach naszego życia, byliśmy tak bardzo ... sami ...

Na te jeszcze długie wieczory, na zimową słotę, na chwile radości i chwile smutku - dedykuję Wam ten piękny wiersz.

          "Ślady na piasku"

    Pewnego razu śniło mi się,
    Że spacerowałam plażą z Panem,
    Na ciemnym niebie rozbłyskiwały sceny z mego życia.
    Po każdej z nich na piasku pojawiały się dwie pary stóp:
    jedne należały do mnie,
    a drugie do Pana.
    Kiedy błysnęła przede mną ostatnia scena,
    Spojrzałam znowu za siebie.
    Nie zauważyłam śladów stóp Pana.
    Uświadomiłam sobie, że był to najgorszy
    i najsmutniejszy czas w moim życiu.
    Nigdy nie mogłam o nim zapomnieć.
    „Panie – rzekłam – kiedy postanowiłam iść za Tobą,
    powiedziałeś mi, że zawsze będziesz przy mnie.
    Jednak w najtrudniejszych chwilach mego życia
    na piasku widniały ślady tylko jednych stóp.
    Panie, dlaczego, gdy najbardziej Cię potrzebuję,
    Ty mnie zostawiasz?”
    „Moje drogie dziecko – wyszeptał – kocham cię
    i nigdy cię nie opuszczę, nigdy i nigdzie,
    w chwilach prób i doświadczeń.
    Gdy widziałaś ślady tylko jednych stóp,
    to znak, że cię niosłem”.

    Margaret Fishback

2 komentarze: